W PRLu Polacy nauczyli się, że jedyną pewną walutą, w której oszczędzać jest dolar. Niewyobrażalna inflacja sprawiała, że oszczędzanie w Polskich złotych było bezsensowne. Dolar był nie tylko traktowany jako waluta pewna ekonomicznie, ale jako symbol lepszego życia i wolności tak bardzo przez wszystkich upragnionej.Od obrad okrągłego stołu, dzięki którym żyjemy w wolnym kraju minęło już 20 lat i wiele uległo zmianie. Złotówka podlega teraz takim samym prawom jak i inne waluty zachodniego świata, a dzięki systemowi zabezpieczeń bankowych i podpisanym umowom międzynarodowym rząd nie może już podejmować decyzji wpływających na zbyt duże zwiększenie się inflacji. Za każdym razem gdy zagrożony jest kurs waluty, uruchamiane są specjalne mechanizmy finansowe. Perspektywa tysiąckrotnego spadku wartości pieniądza w przeciągu kilku dni już na szczęście niemożliwa.
Nie zważając na te zmiany są Polacy ciągle traktujący dolara jako gwarant bezpieczeństwa swoich oszczędności i nie pozbywają się pochowanych w najdziwniejszych miejscach swojego domu oszczędności. Nie przejmują się inflacją, której podlega każda waluta i na ciągły spadek kursu dolara w stosunku do złotówki (zaczął spadać około 2000 roku). Wszyscy finansiści zgadzają się co do tego, że oszczędzając w obcej walucie w domu ciągle zmniejszamy wartość swoich pieniędzy.wymiana walut nie jest jedynym rozwiązaniem tego problemu. Wystarczy konto w banku w obcej walucie, które pozwoli nam przynajmniej uchronić oszczędności przed inflacją.